Jednak Luberda przed Polowcem!

Dopisała aura, dopisały załogi – III Runda ORLEN TROPHY i jednocześnie VI Runda EUROTROPHY zgromadziła dokładnie 35 załóg, w tym niemieckie, austriackie i jedną z Węgier.

Pojawili się wszyscy pucharowi faworyci. Choć Darkowi Luberdzie i Szymkowi Polakowi w grupie Extreme nie brakowało pucharowych punktów (wygrali dwie pierwsze rundy), teoretycznie o zwycięstwo mogli walczyć też inni; najmniejszą punktową stratą do Luberdy i Polaka – zaledwie 45 pkt. – „dysponowali” Wojtek Polowiec i Paweł Przybyłowski. Nie musieliby nawet wygrać – wystarczyłaby odpowiednia przewaga po dwóch etapach… W grupie Adventure pierwsze trzy miejsca mieli rozdzielić pomiędzy siebie: Arek Bielecki i Paweł Więcek (182 pkt.), Jacek Jawor i Robert Dragan (171 pkt.) oraz Marek Browarski i Marek Kolbusz (167 pkt.). W „temacie” EUROTROPHY wszyscy liczyli na jeden z najlepszych europejskich teamów: Hendrik Strasser/Michael Kurbs; w kategorii Hardcore mieli rywalizować z Węgrami: Boros Csaba, Kaszas Csaba.

Tradycyjnie rywalizację na trasie otwarł prolog rozegrany w Białym Kościele na torze Centrum Rekreacji Aktywnej. Nie należał do najłatwiejszych. Kilka pofałdowanych i śliskich miejsc zmusiło załogi do maksimum wysiłku; nawet doświadczony Piotr Kowal zmuszony był do wzięcia ostatniej przeszkody na dwa razy. Lepiej poszło Darkowi Luberdzie i Markowi Schwarzowi, ale o kilkanaście sekund przed nimi i kilka przed Wojtkiem Gołębiowskim oraz Zbyszkiem Popielarczykiem i Jackiem Ambrozikiem, na pierwszej pozycji wylądował Grzegorz Rupikowski, który tym samym zgromadził wszystkie zwycięstwa prologów tegorocznego Pucharu; na drugim Janusz Gołuszka. O trzecie i czwarte miejsce walczyli Strasser i Kamieniecki. Zapowiadała się więc ostra walka na trasie, tym bardziej że czołówka miałaby być naciskana przez Luberdę, Polowca czy Kowala startujących z dalszych pozycji. Załogi grupy Adventure jechały łatwiejszą trasę prologu, szybszą, choć bardziej krętą i z kilkoma ciekawymi trawersami. Bezkonkurencyjny na prologu okazał się Wiesław Gołuszka, o niespełna trzy sekundy wyprzedzając Jacka Jawora. Z czasami poniżej dwóch minut na mecie prologu zameldowali się jeszcze tylko Darek Leszega oraz Werner Breitler. Browarski i Bielecki mieli wystartować do etapu nocnego z miejsc szóstego i siódmego.

Start do etapu nocnego na terenie poligonu Pasternik odbył się, niestety, z dwugodzinnym opóźnieniem; do ostatnich chwil twórca tras Mariusz „Mario” Gwizdowski cyzelował odcinki taśm i książki nawigacyjne. Na trasę zawodnicy wyruszyli zatem już w całkowitych ciemnościach i w tumanach kurzu, który skutecznie utrudniał nawigację w gęstej siatce poligonowych dróżek. Pomimo generalnie suchego podłoża nie wszystkim udało się pokonać nocny etap. O wielkim pechu mogli mówić Strasser i Kurbs. Na pozornie łatwej przeprawie pilot nie zbadał głębokości przeszkody i niemiecka załoga zakończyła VI Rundę EUROTROPHY 2006 stojąc po pas w wodzie na… dachu swojego pojazdu. Na szczęście był to jedyny tego typu wypadek na trasie. Z roadbookiem, trasą i innymi trudnościami najszybciej w grupie Extreme rozprawili się Polowiec i Przybyłowski. Bardzo dobrze, choć z wyraźną stratą do zwycięzców, rozprawili się z nocnym etapem Kamieniecki i Kwiatkowski. Gołuszka i Solecki zajęli trzecie, a Kowal i Kęsek czwarte miejsce; Boros i Kaszas uplasowali się na piątej pozycji. Etap nocny zdecydowanie nie leżał Luberdzie i Polakowi; także Schwarcowi i Wolnemu, czemu ci pierwsi dali zdecydowany wyraz na mecie.
W niewiele ponad godzinę po starcie ma mecie nocy pojawili się Bielecki i Więcek, a tuż po nich Wrona i Chudyba oraz Browarski i Kolbusz. Gołuszka i Gołuszka oraz Jawor i Dragan stracili do czołówki kilkadziesiąt minut; nieco lepiej poszło Czarnikowi i Mężykowi. Różnice czasowe pomiędzy tymi załogami nie przekraczały ekwiwalentu kary jednego PKP, więc etap dzienny miał mieć dla nich wszystkich decydujące znaczenie.

Start do etapu dziennego odbył się na miejscu prologu w Białym Kościele wśród licznie zgromadzonej publiczności. To dla widzów ustawiono pierwsze trudności etapu; węgierska załoga Boros i Kaszas pokonała je najsprawniej, zdobywając uznanie publiczności i sędziów. Z toru CRA załogi pomknęły na naturalny odcinek skałkowy, a stamtąd – dojazdówką – trafiły na pasternicki poligon, gdzie zlokalizowano kluczowe trudności etapu. Zaledwie po 1 godzinie i 49 min od startu na mecie zjawili się Kowal i Kęsek, dysponując pełną kartą potwierdzeń przejazdu grupy Extreme. Tuż po nich finiszowali Polowiec i Przybyłowski, jednak na trasie przeoczyli jeden „pekap”, co przysporzyło im 50 karnych minut. Luberda i Polak uzyskali najlepszy czas dziennego etapu czym poprawili zdecydowanie swoją pozycję w ostatniej rundzie Pucharu. Kamieniecki i Kwiatkowski zajechali z czasem 2 h 14 min, (Boros i Kaszas 2 h 15 min) i ta równa jazda na obydwu etapach dała im ponad dziesięciominutową przewagę w łącznym czasie przejazdu nad Kowalem i Kęskiem. Polowiec i Przybyłowski zajęli trzecią pozycję, przegrywając w Pucharze z Luberdą i Polakiem. Choć Gołębiowskiemu i Pstrzochowi poszło w etapie dziennym nie najlepiej, to zdobyte 25 pkt. Wystarczyło, by wyprzedzić w punktacji pucharowej Popielarczyka.

W grupie Adventure Bielecki i Więcek nie oddali pola, stawiając się na mecie dnia z przewagą 4 min nad załogą Fras i Fras, wyraźnie wygrywając z Wroną i Chudybą, Browarskim i Kolbuszem oraz Jaworem i Draganem. Być może sytuacja nie byłaby taka jednoznaczna, gdyby nie mało czytelny fragment notatek nawigacyjnych – owe kilka kratek zadecydowało o tak dużej stracie Jacka Jawora oraz kilku innych załóg grupy Adventure. Tym samym lepiej radzący sobie z nawigacją Arek Bielecki i Paweł Więcek z przewagą 48 pkt. wygrali z Markiem Browarskim i Markiem Kolbuszem klasyfikację generalną Pucharu. Trzecie miejsce przypadło Jackowi Jaworowi i Robertowi Draganowi.

ORLEN TROPHY – Puchar Polski OFF-ROAD PL 2006 przeszedł do historii. Gratulujemy zwycięzcom, pechowcom życzymy więcej szczęścia w kolejnej edycji zmagań. Podsumowując, widać wyraźnie, że poziom przygotowania ludzi i sprzętu z roku na rok rośnie. Nasze najlepsze załogi, które jeszcze kilka lat temu stawiały pierwsze kroki w sportowo-przeprawowych formułach, dziś można śmiało zaliczyć do grona europejskiej czołówki. Polska scena off-roadowa została dostrzeżona przez zachodnich organizatorów, dzięki czemu ostatnia runda ORLRN TROPHY – Puchar Polski OFF-ROAD PL mogła zostać połączona z VI rundą EUROTROPHY.

Na koniec chcemy serdecznie podziękować wszystkim, którzy wzięli udział w organizacji III Rundy ORLEN TROPHY – Puchar Polski OFF-ROAD PL: Mariuszowi Gwizdowskiemu z Centrum Rekreacji Aktywnej (trasy i roadbooki), Waldkowi Lenkowskiemu i ekipie YES TEAM (biuro rundy, zaplecze techniczne), Andrzejowi Makaranowi (Sędzia Główny), wolontariatowi krakowskich off-roaderów pod wodzą Mariusza Strzelichowskiego (sędziowie tras), ekipie ratowniczo-medycznej BREL, harcerzom ze szczepu Wigry (pomoc techniczna), strażakom i policji.

Podziel się ze znajomymi:
  • Print
  • PDF
  • email
  • RSS
  • Facebook
  • Wykop
  • Twitter
  • BlinkList
  • Fleck
  • LinkedIn
  • Google Bookmarks
  • Yahoo! Buzz
  • Live
  • MSN Reporter
  • del.icio.us
  • Śledzik
  • Blip
  • Blogger.com
  • elefanta
  • Gadu-Gadu Live
  • Grono.net