III runda 2004 – Gliwice
MUTTacja
Trudny, zdaniem części uczestników nawet zbyt trudny okazał się przede wszystkim nocny etap II Rundy Pucharu Polski w Ekstremalnej Jeździe Samochodami Terenowymi MUTT TROPHY 2004.
Technicznym choć krótkim prologiem rozpoczęła się II Runda Pucharu OFF-ROAD PL 2004 – MUTT TOPHY. Zawodnicy walczyli w pofałdowanym i dość „ciasnym” terenie, z dużą ilością podjazdów i zjazdów, trawersów oraz ograniczających prędkość drzew i wykrotów. Zaskakująco dobrze pojechała prolog Wranglerem załoga ASC Kraków – Janusz Gołuszka/Adam Solecki; o zaledwie dwie sekundy gorzej poprowadzili swoją Suzuki Przemysław Wojtak/Krzysztof Derewienko – obydwie z grupy Adventure. Tylko te dwie ekipy zmieściły się w czasie poniżej jednej minuty. Najlepszymi z grupy Extrem okazali się Marek Schwartz/Wojciech Kałamaga. Pechowo rozpoczęli Darek Luberda/Szymon Polak wywijając „dacha”.
Uroczysty start z Placu Krakowskiego uświetnił swoją osobą Prezydent Miasta Gliwice Zygmunt Frankiewicz; start techniczny miał miejsce na poligonie gliwickim. Tuż po starcie nastąpił szereg ciężkich prób z grząskim błotem i podjazdami. Na czoło wysforowała się Range Roverem załoga Andrzej Bujas/Krystian Łukaszewski wyprzedzając Darka Luberdę/Szymka Polaka (Jeep Wrangler) i Wojtka Polowca/Pawła Przybyłowskiego (Jeep Wrangler). Czwarta mocna ekipa to Wojciech Gołebiowski/Andrzej Derengowski; niestety po zaliczeniu 9 PKP z walki o dobre miejsce na odcinku nocnym wyeliminowała ją poważna awaria wyciągarki. Po 12 PKP współpracy odmówił silnik samochodu Bujasa i Łukaszewskiego; po tej awarii załogi Polowiec/Przybyłowski i Luberda/Polak podążali trasą nie naciskani przez nikogo. W zapadającym mroku, współpracując, ostrożnie pokonali najtrudniejsze fragmenty trasy. Na jednej z końcowych trudności – głęboki rów – Polowiec „ukręcił” przegub napędowy przedniego mostu. Po sprawnej wymianie krakowianie oraz Luberda/Polak nie zdecydowali się już jednak na zaliczanie PKP objeżdżając dwa miejsca wyznaczone taśmami (nie zaliczając 6 ostatnich PKP). Po 26 PKP „odpuścili” też Jerzy Gabrielczyk/Nick Vince (Tomcat); do tego samego miejsca, choć z pominięciem kilku PKP, dojechali Marek Schwartz/Wojciech Kałamaga (UAZ). W grupie Adventure doskonale walczyli Wranglerem Janusz Gołuszka/Adam Solecki pokonując zdecydowaną większość trasy. Niestety na trudnym podjeździe odmówiła posłuszeństwa wyciągarka i załoga zmuszona była skorzystać z „obcej” pomocy.
Do odcinka dziennego załogi wypuszczano zgodnie z ilością potwierdzonych PKP. Do rywalizacji powrócili Gołębiowski/Derengowski, którym udało się usunąć awarię elektryki; niestety Bujasowi/Łukaszewskiemu nie udało się naprawić Range Rovera „zmęczonego” prawdopodobnie wodą tegorocznej Ładogi. Po raz kolejny o pechu mógł mówić Darek Luberda – z uszkodzonym tylnym mostem zjechał do bazy, po czym – za zgodą Komandora Piotra Gadomskiego – powrócił na trasę. Na czele pozostali Luberda/Przybyłowski i goniący ich sprawnie Gołębiowski/Derengowski. Ze względu na zbliżający się termin zamknięcia mety Komandor uznał za stosowne skrócić etap dzienny o część trasy „Kotlarni” (kopalnia piasku); dodatkowo o godzinę przedłużono termin zdawania kart drogowych. W tym momencie najlepszym czasem przejazdu i kompletem PKP wykazała się załoga Gołębiowski/Derengowski, o kilkanaście minut wyprzedzając Polowca/Przybyłowskiego; bez dwóch potwierdzeń PKP przybyli Luberda/Polak. Z godzinną stratą do zwycięzców na mecie zameldowali się Gabrielczyk/Vince. Znacznie łatwiejszy od nocnego odcinek dzienny ukończyły wszystkie startujące załogi Extremu.
Jeśli chodzi o grupę „turystyczną”, bezkonkurencyjnie rozprawili się z trasą dziennego etapu Przemysław Wojtak/Krzysztof Derewienko (Suzuki SJ), nadrabiając poważne straty z odcinka nocnego (awaria). Bardzo dobrze pojechali też: Jacek Jawor/Robert Dragan (Jeep Wrangler) i Tadeusz Nawrocki/Piotr Nawrocki (UAZ) oraz Marcin Schneider/Tomasz Żuk (Toyota Land Cruiser). Szkoda, że nie poradzili sobie z samochodem Janusz Gołuszka/Adam Solecki – na prologu i podczas odcinka nocnego wyróżniająca się nie tylko w swojej klasie załoga.
Podczas ogłoszenia wyników i ceremonii wręczenia nagród czołowe załogi grupy ekstremalnej zakwestionowały wyniki oficjalne zmagań podważając przede wszystkim ocenę odcinka nocnego. Sędzia Główny* pucharu ocenił ominięcie fragmentów trasy – wyznaczonej jako „jazda pomiędzy taśmami” – na opuszczenie trasy. Tym samym – zgodnie z regulaminem – za etap nocny wszystkim załogom powinna przysługiwać taryfa. Była to trudna decyzja, bowiem nie uwzględniała wysiłków czołowych załóg na trasie etapu nocnego i potwierdzenia przez nie znacznej większości PKP. Wypada też nadmienić, że zaistniała sytuacja miała miejsce po raz pierwszy w czteroletniej historii pucharowych zmagań – żadna załoga nie pokonała całości trasy. Interpretacja zapisu regulaminu dotyczącego przyznawania taryfy prezentowana przez załogi była odmienna: załogi nie opuściły trasy, a jedynie opuściły PKP. W związku z tym, sędzia wraz z organizatorami, w tym Komandorem Rajdu, zdecydowali rozpatrzyć problem na korzyść załóg zaliczając etap załogom podążającym trasą do mety zgodnie z notatkami nawigacyjnymi. Pierwsze miejsce w grupie Extrem II Rundy Pucharu Polski „MUTT TROPHY 2004″ przypadło załodze Wojciech Polowiec/Paweł Przybyłowski, drugie Dariuszowi Luberdzie/Szymonowi Polakowi, na trzecim pozostali Jerzy Gabrielczyk/Nick Vince. W klasyfikacji pucharowej w grupie Extrem pozycja Lubedry i Polaka (288 pkt) jest niezagrożona. Polowiec i Przybyłowski (254 pkt) tylko teoretycznie mogą jeszcze stracić drugie miejsce, natomiast walka o trzecie rozegra się prawdopodobnie pomiędzy Kowalem (176 pkt), Gołębiowskim (125 pkt) i Gabrielczykiem (114 pkt) – wymienione trzy załogi startowały do tej pory w dwóch rundach.
„Ułożyłem trasę taką, jaką sam chciałbym jechać” – powiedział tłumacząc trudności etapu nocnego po zakończeniu rundy Komandor Piotr Gadomski „Gibbon” – wraz z Rafałem Ciepłym wielokrotny uczestnik Pucharu Polski, wicemistrz Polski sezonu 2003. Osobiście uważam, że do ambarasu o nocny etap przyczyniła się zbyt słaba konkurencja i spowodowane tym rozprzężenie w czołówce po odpadnięciu doskonale jadących Bujasa/Łukaszewskiego oraz bardzo szybkich i dobrych technicznie, choć dysponujących tylko elektrycznymi wyciągarkami Gołębiowskiego/Derengowskiego. Bez względu na to, rundę gliwicką mamy już za sobą. Wypadu tu podziękować przede wszystkim głównym organizatorom „MUTT TROPHY 2004″: Piotrowi Gadomskiemu, Rafałowi Ciepłemu i Markowi Jaroszowi, za wyznaczenie bardzo wymagającej, długiej i urozmaiconej trasy i przygotowanie całego zaplecza rundy, oraz wszystkim członkom MUTT-a, którzy wzięli udział w zabezpieczeniu trasy i części logistycznej imprezy wymagającej ogromnego nakładu pracy. Ostatnia runda pucharowej rozgrywki – „Podkarpacie Trophy 2004″- już w połowie października. W imieniu rzeszowskiego „Jeep Klubu” serdecznie zapraszamy.
Tomasz Konik
























