Runda Południowa – Nowa Dęba, 7-8.05.2010 r.

Woda
Podobno nie sposób wejść dwa razy do tej samej rzeki, a gdyby to nieco rozszerzyć – dwa razy do tej samej wody. Pierwsza runda COVAL Pucharu Polski OFF-ROAD PL jakby kierując się tą zasadą odpłynęła dość daleko od źródła poprzednich edycji. Przed rundą pytanie huczące w środowisku brzmiało tylko – czy Puchar wypłynie na szerokie wody, czy raczej ugrzęźnie na zdradliwej mieliźnie? Odpowiedzi przychodziły falami.

Pierwsza fala
Jeszcze na długo przed rozpoczęciem zmagań w COVAL Pucharze Polski OFF-ROAD PL w strukturę rywalizacji zaczęły przelewać się zmiany. Najpierw pojawił się sponsor tytularny, a wraz z nim – bogate nagrody, potem natychmiast w sieć wpadła nowa strona internetowa, bazująca na najnowszych osiągnięciach współczesnego internetu. Zaraz po niej – Blip, Facebook, bezpośrednia transmisja z prologu dzięki Sony Vaio, śledzenie zawodników on-line z systemem Finder. Bogactwo XXI wieku wreszcie przybiło do brzegów off-roadu. I im więcej było całej tej elektronicznej nawałnicy, tym większy był sceptycyzm środowiska – no dobra, ale przecież liczy się tylko trasa. Czy nowi ludzie układający trasy nie popłyną na tym najważniejszym elemencie? Na odpowiedź trzeba było chwilę poczekać. Całe szczęście był już maj.

Druga fala
Maj na Podkarpaciu rozpoczął się deszczem i nie zamierzał w tym względzie odpuszczać. Pewne więc było, że grunt, po którym przyjdzie się ścigać, będzie solidnie zmoczony, że szukanie przyczepności na niektórych odcinkach będzie szukaniem igły w bardzo dużym stogu siana. „Im gorzej, tym lepiej” – ta off-roadowa maksyma powracała co chwilę w rozmowach z chłopakami przygotowującymi trasę. Kolejne wskazówki co do przebiegu trasy dawały samochody organizatorów, powracające na bazę. Unurzane w błocie i ociekające wodą podpowiadały, że jednym z podstawowych sprzętów na wyposażeniu załóg powinien być tym razem snorkel. I nieprzemakalne…wszystko.

Fala kulminacyjna
Tradycyjnie już w czwartek wieczorem zaczęli napływać zawodnicy. W dobrych nastrojach wynurzali się z nocy pod hotelem w Nowej Dębie – nieustający deszcz nie zdołał wymyć z nich zatopionej głęboko pewności siebie. Zimny prysznic pokory miał runąć na zawodników dopiero na trasie. Na razie jednak mijała czwartkowa noc, a wraz z piątkowym świtem napór samochodów i ich załóg stawał się nieunikniony. Biuro uwijało się w zalewie papierów, w najlepsze trwały Badania Kontrolne. Sprzęt przygotowany był nienagannie – badania nie nastręczyły nikomu za dużo problemów. W tym samym czasie na trasie prologu, na torze motocrossowym w Nowej Dębie, nie ustawała praca. Stawała scena, żółte taśmy wyznaczające trasy z okien okolicznych bloków przestawały być widoczne, zalane wielobarwnymi banerami sponsorów. Na piaszczysty grunt prologu powoli zaczynał wpływać strumień dawno niewidzialnych w tych stronach terenówek. Na czele pruł Land Rover Defender z burmistrzem Nowej Dęby Wiasławem Ordonem na czele. Za kierownicą defendera zasiadł wielokrotny uczestnik rajdu Dakar – Jarek Kazberuk, który był gościem honorowym COVAL Pucharu Polski OFF-ROAD PL. Drugi z gości – Rafał Marton, obserwował zmagania swojego kolegi i innych zawodników z bezpiecznej odległości. Wreszcie po honorowym przejeździe burmistrza na prolog ruszyli zawodnicy. Nie było już odwołania – sezon 2010 COVAL Pucharu Polski OFF-ROAD PL stawał się faktem.

Fakty
Grząski i mokry piasek nie jest najprzyjemniejszą nawierzchnią do ścigania się. Jest za to z całą pewnością nawierzchnią bardzo widowiskową, co potwierdzić mogą napływający z całej Nowej Dęby i okolicy kibice oraz imponująca fala dziennikarzy z całego kraju. Już od pierwszych przejazdów piach tryskający spod kół rozpędzonych samochodów stwarzał znakomite widowisko. Początkowe czasy przejazdu w granicy 2:20 szybko zanurkowały poniżej jednej minuty i tam już trzymały się niemal do samego końca. W Extreme najlepszy czas „wykręcili” Temple i Grabowski. Za nimi uplasowali się Kufel/Samosiuk i Ambrozik/Najder. Zapowiadała się ostra rywalizacja na nocnym. W Adventure też nie było nudno. Pierwsza pozycja Wilka i Urbana nie zapewniała im jeszcze niczego. Zawodnicy ci nie mogli nie czuć na karkach oddechu Stokłosy/Trzebnego czy Zygarlickiego/Remiszewskiego, którym do wyniku liderów zabrakło naprawdę niewiele. Czas płynął jednak nieubłaganie. Szybki prolog odchodził w przeszłość. Na horyzoncie widać już było start do odcinka nocnego. Poligon w Stanach nie mógł się doczekać warkotu silników najlepszych terenówek w Polsce.

Pod osłoną nocy

W nocy wszystko wydaje się straszniejsze. Pech chce, że czasami wiele rzeczy faktycznie straszniejsze jest. Tak też było z odcinkiem nocnym, którego meandry prowadziły zawodników przez najtrudniejsze rejony poligonu w Stanach. Plan był taki, żeby po technicznym, łatwym i szybkim prologu wszystkich zbyt pewnych siebie spotkał kubeł zimnej wody. Czasami dosłowny. Pierwsza próba – techniczny przejazd przez piaszczyste wzniesienie, przypominał jeszcze nieco wąskie koryta równie piaszczystego prologu. Dopiero po nim następowała próba, której każdą kroplę zawodnicy mieli wspominać do końca rajdu. Rozciągające się na znacznej przestrzeni leśne bajora musiały budzić respekt. Gorzej, jeśli w kimś nie wzbudziły. Te załogi, które wykazały za mało pokory, uderzały w sam środek rozlewiska i…zapadały się po dach pod wodę. Wyjście suchą stopą z tej próby było możliwe tylko w jednym przypadku – przy odpuszczeniu walki. Ci jednak, którzy zdecydowali się zmierzyć z żywiołem, kończyli z różnym skutkiem. Jedni utopili swoje auta w przenośni, inni – utopili je dosłownie i musieli salwować się ucieczką z tonącego pojazdu. Ci, którzy zachowali zimną krew, docierali na drugi brzeg jadąc technicznie i mądrze. No i oczywiście nie bez wysiłku. Reszta prób zatonęła w mrokach nocy i w głębi pamięci. Ważna okazała się tylko ta jedna. Po nocy układ sił prezentował się następująco: Extreme – Łukaszewski/Duhanik, Kufel/Samosiuk, Wtorek/Kukułka, Adventure – Wilk/Urban, Stokłosa/Trzebny, Szkop/Andrzejczak.

W blasku dnia

Nocy była wyczerpująca dla zawodników i ich samochodów, dlatego wielu załogom długie godziny upłynęły przy nocnym reperowaniu maszyn. Pojawiły się głosy, że nocna próba w klasie Adventure była trudniejsza niż w Extreme – tym większy szacunek należał się tym załogom, które z samego rana stawiły się na starcie do odcinka dziennego. To teraz wszystko się mogło zdarzyć. Najmniejszy błąd mógł wpłynąć na ostateczny wynik. Wynik, który ważyć się miał do ostatniej chwili. Pisałem na początku o niewchodzeniu dwa razy do tej samej wody. Organizatorzy COVAL Pucharu Polski OFF-ROAD PL zrobili wszystko, by woda była kompletnie inna niż w zeszłych latach. Na mniej więcej tych samych terenach wyznaczyli próby inne, techniczne, urozmaicone i – co równie ważne – liczne. Były przeprawy wodne, było błoto, szybkie dojazdówki i trudne trawersy. Dla każdego było coś, w czym czułby się jak ryba w wodzie. Nieprzerwany strumień wrażeń płynął wartko aż do 16:00, kiedy to zamknięta została meta odcinka dziennego. Od zamknięcia Rundy Południowej COVAL Pucharu Polskie OFF-ROAD PL dzieliły nas już tylko godziny.

Wyniki
Ogłoszenie wyników było nerwowe. Kolejne pojawiające się wersje rezultatów psuły nieco krwi. Karty zdawane przez zawodników po trudach dnia znalazły się w takim stanie, że odszyfrowanie ich nieraz graniczyły z cudem. Nerwowość oczekiwania rozmywała się jednak wśród kolejnych opowieści z trasy. Wreszcie ze sporym poślizgiem ogłoszone zostały wyniki ostateczne. Dzięki równej, dobrej jeździe I Rundę wygrała załoga Kufel/Samosiuk. Zaraz za nimi uplasowali się Łukaszewski/Duhanik oraz – dzięki świetnej postawie podczas odcinka dziennego – Prowadzisz/Prowadzisz. W Adventure też było ciekawie – bezkonkurencyjni okazali się Wilk/Urban. Za nimi jednak trwała walka o drugie miejsce. Rywalizację tę wygrała załoga Szkop/Andrzejczak, wyprzedzając Bukowskiego/Batkowskiego. Wyniki zostały ogłoszone, nagrody rozdane. Pozostał bankiet i oczekiwanie na Rundę Centralną w Toruniu. Ta już 13-14 sierpnia.
KLASYFIKACJA GENERALNA PO I RUNDZIE COVAL PUCHARU POLSKI OFF-ROAD PL

autor: Grzegorz Kramar

IMPREZA BYŁA OBJĘTA PATRONATEM:


Podziel się ze znajomymi:
  • Print
  • PDF
  • email
  • RSS
  • Facebook
  • Wykop
  • Twitter
  • BlinkList
  • Fleck
  • LinkedIn
  • Google Bookmarks
  • Yahoo! Buzz
  • Live
  • MSN Reporter
  • del.icio.us
  • Śledzik
  • Blip
  • Blogger.com
  • elefanta
  • Gadu-Gadu Live
  • Grono.net