I runda 2002 – Kietlice

Błota, grząskie rowy, skarpy i trawersy, techniczne odcinki pomiędzy drzewami, długie szybkie dojazdówki, sporo odcinków nawigacyjnych. A wszystko to w fantastycznej scenerii mazurskich lasów, gdzie co krok szczerzyły się niegroźne już lecz wciąż majestatyczne poniemieckie bunkry.

W takich to okolicznościach przyrody przez dwa dni i noc zmagali się z awariami sprzętu, trudnościami terenu i własnym zmęczeniem uczestnicy I Eliminacji Pucharu OFF-ROAD PL – Trophy 4×4. Choć trasa wyznaczona przez Roberta Muchę nie należała do ekstremalnie trudnych, presja czasu zrobiła swoje: padały półosie, pękały przeguby, rwały się elementy zawieszeń. Zmowa udzielającego się załogom amoku i atakujących znienacka drzew pokiereszowała też niejedno nadwozie. Jak się okazało, receptą na wygranie mazurskich eliminacji była sprawna, spokojna i systematyczna jazda. Nerwy puściły nawet faworytom.

Prolog

Jak przystało na prolog, miał on na celu określenie pozycji startowych do odcinków specjalnych. Krótki, szybki, ale zdradliwy czwartkowy wstęp do poważniejszej rywalizacji wskazał grono faworytów. Doskonała jazda Piotra Kowala (Land Rover 110) i Marka Budnera (Jeep Wrangler) zaowocowała premia w postaci pierwszych miejsc w startowych w etapie nocnym. O klasie ich przejazdu świadczy ten sam co do sekundy czas. Zaledwie o jedna sekundę dłużej zajęło pokonanie trasy prologu Wojtkowi Gołębiowskiemu (Jeep Wrangler), a z dwoma sekundami straty do najlepszych zameldował się na mecie Wojtek Polowiec (Jeep Wrangler). Nie da się ukryć, że trasa prologu faworyzowała silne benzynowe samochody, ale też wymagała wybrania właściwej trasy przejazdu. Nie wszystkie bowiem załogi tak łatwo jak czołówka rozprawiły się z trasa. Błotniste rowy zatrzymały prawie połowę startujących, a możliwości podpięcia wyciągarki były niewielkie z racji bardzo ograniczonej liczby drzew.

Noc

Prolog stanowił jedynie przygrywkę do etapu nocnego. Trudny nawigacyjnie teren rozciągnął stawkę i zmusił pilotów do maksymalnego wysiłku. Dodatkowym utrudnieniem okazali się kibice, światłem latarek mylący załogi. Na samej trasie kilkakrotnie następowało przetasowanie w czołówce startujących; część załóg miała problemy ze znalezieniem punktów kontroli przejazdu. Na mecie odcinka nocnego pierwsza zameldował się kierowca Jacek Wawrzeń z pilotem Pawłem Przybyłowskim (Suzuki SJ). O dalszych miejscach w dużej mierze zadecydowały kary wynikające z pominięcia pieczątek punktów kontroli przejazdu. Jako drugą załogę sklasyfikowano Janusza Ignaczaka i Dariusza Litawińskiego (Jeep Wrangler), na trzecim miejscu znaleźli się Gołębiowski z Derengowskim.

Dzień pierwszy

Na piątkowy etap dzienny załogi wyruszyły z Węgorzewa. Kilka pierwszych kilometrów stanowiły bardzo szybkie choć wąskie i miejscami nierówne szutrowe proste przeplatane technicznymi szykanami – „dla ochłody” po drodze rozstawiono trzy PKP-y, które nawet sprawnym ekipom zabrały nieco czasu. Następnie wyskok na wał, przekroczenie rowu i asfaltowa niestety część trasy, która doprowadziła startujących w okolice Kanału Mazurskiego. To wzdłuż tej budzącej szacunek budowli hydrotechnicznej rozegrała się lwia część piątkowego etapu wnosząc pewną dawkę trudniejszego nieco terenu, jednak – przynajmniej w przypadku najlepszych załóg – umożliwiającą sprawne przemieszczanie się bez konieczności użycia wyciągarek. Trzeba przyznać, że piękna okolica kanału i przyciągnęła sporą liczbę kibiców, a najefektowniejsze elementy trasy oblegali młodzi pasjonaci „offroadu. Ostatnia część piątkowego etapu rozegrała się w okolicach bazy rajdu w Kietlicach. Dla wielu uczestników problemem stał się element nawigacyjny polegający na pokonaniu odcinka na azymut. Po nim nastąpił bodaj najcięższy tego dnia fragment trasy, z którego zadowoleni byli przede wszystkim operatorzy TVN – nadzwyczaj efektowne ujęcia można było zobaczyć w programie „Automaniak” w całości poświęconym pierwszej pucharowej eliminacji.

Najlepszym czasem na pierwszym dziennym etapie trophy zaskoczyli rywali Robert Macałka i Jarek Wywiał – lekką i dobrze przygotowaną Suzuki Samurai o kilka minut wyprzedzili dobrze jadącą załogę Gołębiowski/Derengowski. Tuz za tą dwójką uplasowała się załoga Wawrzeń/Przybyłowski i równa wysoka forma zaprezentowana na dwóch pierwszych etapach właśnie krakowianom pozwoliła zachować przodownictwo stawki kietlickiej eliminacji.

Dzień drugi

O ile proste technicznie odcinki czwartkowe i piątkowe nie spowodowały większych problemów sprzętowych, o tyle sobotni etap mógł śmiało pretendować do miana zabójczego. Już po kilku kilometrach wymagającego terenu, w korycie strumienia, którym z trudem poruszała się kolumna aut, załoga Wawrzeń/Przybyłowski straciła w swojej Suzuki prawa przednią półoś napędową i trudności w opanowaniu napędzanego dzięki blokadom na trzy koła pojazdu postawiły pod znakiem zapytania jej miejsce na podium. Niemal w tym samym miejscu przegub napędowy Land Rovera Kowala i Gwizdowskiego nie wytrzymał mocy ośmicylindrowego 4,6-litrowego motoru, lecz ta załoga w niecałe dwie godziny uporała się z awarią we własnym zakresie. Na trudnym technicznie wyjeździe z dna potoku w GAZ-ie Witka Fedorowicza i Artura Pawlaka resor spadł z wieszaka powodując przy tym inne uszkodzenia w pojeździe. W związku z przestojem w tym miejscu, Sędzia Główny Robert Mucha podjął problematyczną decyzję „wycięcia” tego fragmentu trasy. Nie oznaczało to jednak końca trudności. Mający duże szanse na dobre pucharowe miejsce Polowiec i Polak mieli tego dnia pecha. Zniszczone przez spróchniałe drzewo nadwozie i zerwane zawieszenie zmusiły ich do wycofania się z etapu. Problemy dotknęły także dobrze jadące załogi: Budner/Fąfara, Ignaczak/Litawiński, czy braci Kusiów (wszystkie Jeepami Wranglerami) oraz kilka innych załóg z dalszych pozycji. Wśród pozostałych uczestników walka trwała aż do ostatnich kilometrów trasy. Trudności czekały na startujących jeszcze w dwóch miejscach. O ile jednak na stromym zjeździe do wąwozu działania załóg odbywały się względnie spokojnie, o tyle na wieńczących etap sobotni trudnościach we wsi Serwile zawodnicy skonsumowali ostatnie dawki adrenaliny. Pokaz umiejętności jazdy – manewrowania i wyciągania – w ekstremalnych pionowych ścianach jaru dali Kowal/Gwizdowski i Zalewski/Pawełek.

Wynik sobotniego ścigania nikogo nie zaskoczył. Obyło się bez niespodzianek i, jak można było przypuszczać, najwyższe miejsca podzielili pomiędzy siebie faworyci: Gołębiowski/Derengowski, Kowal/Gwizdowski i Wawrzeń/Przybyłowski. Jeszcze raz okazało się, że nawet w imprezach czasowych konieczna jest rozważna jazda, a taka właśnie zaprezentowali zwycięzcy. Na wyróżnienie zasługiwały także załogi spoza pierwszej trójki. Bracia Sawiccy (Jeep Wrangler), Maciej Barszczewski i Arkadiusz Betka (Land Rover Defender 90), czy Wiesław Gudowski z Jackiem Zielińskim (Jeep Wrangler) pokazali, jak zdobyć wysokie pozycje nie niszcząc sprzetu.

Pierwsza z cyklu trzech eliminacji Pucharu Polski OFF-ROAD PL – Trophy 4×4 za nami. W podwęgorzewskich lasach ponad dwadzieścia załóg walczyło o pucharowe punkty. Obyło się bez większych niespodzianek, choć nawet faworyci mieli problemy sprzętowe. Kolejna eliminacja już w drugiej połowie czerwca. Jeśli wierzyć zgłoszeniom, po raz pierwszy zjawią się w Miastku załogi zagraniczne.

W kategorii Poprzednie edycje Tagi: , , , .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.